Scholz w kryzysie: Kiedy uczestnicy sygnalizacji świetlnej w końcu zaciągną hamulec awaryjny?

Transparenz: Redaktionell erstellt und geprüft.
Veröffentlicht am

Komentarz „Fuldaer Zeitung” analizuje sytuację kryzysową za rządów Scholza i wzywa do szybkich nowych wyborów w Niemczech.

Scholz w kryzysie: Kiedy uczestnicy sygnalizacji świetlnej w końcu zaciągną hamulec awaryjny?

Fulda – Dramat polityczny rozegrał się, gdy kanclerz Niemiec Olaf Scholz ogłosił dymisję swojego ministra finansów. Wzywając do zapobiegania szkodom wyrządzonemu narodowi niemieckiemu, Scholz uzasadnił radykalny krok, choć on sam jest przedmiotem krytyki. Zastanawiasz się, dlaczego nie bierze na siebie takiej samej odpowiedzialności? Naród ugina się pod ciężarem nadchodzących wyborów, które powinny odbyć się wczoraj, a nie dzisiaj!

W obliczu głębokiego kryzysu gospodarczego, napięć wywołanych zmianą władzy w USA i trwającą wojną na Ukrainie Niemcy muszą działać! Czas gra kluczową rolę i rząd nie może sobie pozwolić na impas polityczny aż do wiosny. Określenie „kanclerz śpiączki” wymyślone przez Alexandra Dobrindta nie mogło być bardziej trafne. Czy możemy spodziewać się ruchu kanclerza, jeśli Unia zaoferuje mu niewielkie wsparcie w kwestii budżetowej? Niepewność w gospodarce, gdzie opóźnianie upadłości jest karalne, daje wyobrażenie o tym, jak poważna jest sytuacja.

Scholz pod presją

Lider CDU Friedrich Merz ma ograniczone możliwości wyrzucenia Scholza ze stanowiska. Konstruktywne wotum nieufności, które wymagałoby zmiany kanclerza, mogłoby się nie udać, ponieważ łączne głosy CDU, CSU i FDP nie wystarczą. Prawdopodobieństwo, że parlamentarzyści Partii Socjaldemokratycznej i Zielonych poprą Merza jest zerowe, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego rygorystyczną politykę wobec uchodźców. Merz stoi przed politycznym murem, który potencjalnie mógłby pokonać jeszcze bardziej ryzykownym posunięciem – możliwością zwrócenia się na wsparcie AfD.

Tymczasem Scholz kurczowo trzyma się swojego urzędu i chce zyskać czas na ustabilizowanie swojej pozycji po upadku koalicji. Uważa, że ​​tylko on może poprowadzić Niemcy przez ten kryzys. Ale to przecenianie siebie jest więcej niż zawstydzające i rodzi pytanie: czy Scholz przewodzi narodowi, czy też wciąga go w kryzys?